Masthead header

Vietnam pt. 3: Mui Ne, Ho Chi Minh City | December 2015

[PL] Wietnam, część trzecia i ostatnia. Przepiękne, nadmorskie Mui Ne, w którym spędziliśmy wigilię i święta oraz ostatni przystanek przed Kambodżą – Ho Chi Minh City (Saigon). Pierwsza miejscowość to kurort w sezonie pełen, głównie rosyjskich, turystów. Większość restauracji, hoteli i sklepów szyldy i menu prowadzi w języku wietnamskim oraz rosyjskim (cyrylica wszędzie!:) Poza tym Mui Ne to raj dla kite- i windsurferów (podobno bardzo dobrze wieje) a także atrakcje takie jak, widoczne na zdjęciach poniżej, Fairy Stream oraz białe i czerwone wydmy. Zachód lub wschód słońca oglądany z jednych lub drugich to punkt obowiązkowy.

W Sajgonie (Ho Chi Minh City) spędziliśmy tylko jeden dzień i potraktowaliśmy go tylko jako przystanek w drodze do Kambodży. Trochę szkoda, bo mimo zasłyszanych opinii, nie jest to tylko głośna i brudna metropolia. Z przyjemnością wróciłbym tam jeszcze na dzień lub dwa i mam nadzieję, że będzie kiedyś okazja:)

Za tydzień porcja zdjęć z Kambodży, a teraz – miłego oglądania!

[ENG] Vietnam, part three, the last one. Beautifull town of Mui Ne where we spent Christmas and our last stop before crossing the border to Cambodia – Ho Chi Minh City (Saigon). The former is really popular destination for Russian tourists, most of the signboards and menus are in both vietnamese and russian. Also it seems like kind of a paradise for kite and windsurfers (apparently great wind throughout the year). Must sees are also the Fairy Stream and both red and white sand dunes. Watching either sunrise or sunset on one of them is surely the thing to do.

Unfortunately we only spent one day in Saigon since we’ve been told it’s nothing more than loud and busy metropolis. Well, it’s not, there was something I liked about it and will certainly come back there one day!